„Po ponad 40 latach nasze muzeum jest dla wielu osób jak ojczyzna”
W Ratingen w Niemczech działa Oberschlesisches Landesmuseum (Muzeum Ziemi Górnośląskiej). Już sama nazwa wskazuje na związek z Górnym Śląskiem. Ale co to dokładnie oznacza? Czy muzeum opowiada o historii tego regionu? A może współpracuje z Górnym Śląskiem? Na te i wiele innych pytań odpowiedziała nam Katarzyna Schieweck. Do wysłuchania wywiadu zaprasza Martin Wycisk (rozmowa w języku niemieckim):
Tłumaczenie
- Muzeum zostało założone w 1983 roku. Jakie były okoliczności jego powstania i dlaczego właśnie tutaj, w Ratingen-Hösel?
- To pytanie pada bardzo często. Myślę, że wówczas zastanawiano się, gdzie w pobliżu stolicy kraju związkowego, Düsseldorfu, znaleźć odpowiednie miejsce – i tak wybór padł na Ratingen-Hösel. Düsseldorf był już wtedy po prostu zbyt drogi. To taki pragmatyczny powód. Oczywiście są też inne przyczyny, które przemawiają za lokalizacją w Ratingen. Swoją siedzibę ma tu również Fundacja Haus Oberschlesien, założona 4 grudnia 1970 roku, a także Związek Górnoślązaków, który mieści się w tym budynku pod numerem 71. Oznacza to, że istniała tu już pewna infrastruktura organizacyjna, do którego dołączyło później muzeum.
- Jakie tematy były na początku najważniejsze dla muzeum? Jakie zagadnienia prezentowano na pierwszych wystawach?
- Zasadniczo działamy w oparciu o umowę partnerską z 1964 roku, w której określono, że głównymi obszarami są kultura i pielęgnowanie dziedzictwa. Kultura i „mała ojczyzna” to tematy, które do dziś znajdują odzwierciedlenie w naszej działalności muzealnej i edukacyjnej. Oczywiście dziś jesteśmy już w nieco innym momencie – ważne jest, aby nie ograniczać się wyłącznie do okresu po 1945 roku, lecz podejmować także temat współczesnego Górnego Śląska.
- Chciałbym zapytać o obecną wystawę stałą, która ma już swoje lata. Jak by ją Pani krótko scharakteryzowała?
- Wystawa stała powstała w 1998 roku, kiedy wprowadziliśmy się do obecnej siedziby. Jak Państwo widzieli, jest bardzo rozbudowana. Posiadamy łącznie 15 tysięcy eksponatów. Podobnie jak w innych muzeach w Niemczech czy w Polsce, możemy pokazać zapewne tylko około 10% zbiorów – ze względu na ograniczenia przestrzeni. Te eksponaty, które prezentujemy, mają jednak dać ogólny obraz. Na wystawie prezentujemy zagadnienia związane m.in. z historią rodów szlacheckich, obiema wojnami światowymi, rozwojem miast i partnerstw między nimi. Mamy niewielką część poświęconą militariom, sporą kolekcję sztuki odlewniczej, a także tematy szczególnie bliskie – rodzinę, dzieciństwo, obyczaje i tradycje. Ważne miejsce zajmują też znane postaci z Górnego Śląska. Wystawa jest więc bardzo zróżnicowana. Tak projektowano ekspozycje w latach 90.
Nowa wystawa ma być bardziej uporządkowana i oparta na konkretnych tematach – z wyraźnymi obszarami tematycznymi, co powinno ułatwić zwiedzającym odbiór i zrozumienie.
- Wspomniała Pani o zwiedzających. Kto do Państwa przychodzi? Czy są to głównie osoby rodzinnie powiązane z Górnym Śląskiem? Czy jest to regułą?
- Naszym celem jest dotarcie do całego społeczeństwa. Pokazujemy Górny Śląsk jako część historii niemieckiej, a później także niemiecko-polskiej i niemiecko-czeskiej – dlatego jest to muzeum dla wszystkich. W pierwszych latach działalności główną grupą odbiorców byli przedstawiciele pokolenia doświadczonego przez historię. Dziś są to raczej ich dzieci i wnuki – drugie i trzecie pokolenie. Odwiedzają nas także osoby z tzw. Polonii, czyli emigranci z Polski – zarówno późni przesiedleńcy, jak i osoby, które skorzystały z możliwości wyjazdu w ramach Unii Europejskiej i dziś mieszkają w Niemczech. Współpracujemy też ze szkołami – odwiedzają nas uczniowie z różnych klas. Można więc powiedzieć najprościej: przychodzą do nas osoby, które lubią muzea – które postrzegają je jako przestrzeń wiedzy, historii i kultury.
- Zauważyłem, że mają tu Państwo również escape roomy. Skąd wziął się ten pomysł i jak jest odbierany?
- Pomysł pojawił się w 2022 roku. Ówczesna dyrektorka, pani Andrea Perlt, złożyła wniosek do Federalnej Fundacji Kultury. Był to czas pandemii lub tuż po niej, kiedy poszukiwano nowych form łączących świat cyfrowy z analogowym. Projekt otrzymał dofinansowanie. Był to również mój początek pracy w muzeum, ponieważ zostałam zatrudniona jako kierowniczka tego projektu. Pracowaliśmy nad dwoma escape roomami około dziesięciu miesięcy i otworzyliśmy je jesienią i zimą 2022 roku. Od tego czasu cieszą się dużym zainteresowaniem i przyciągają bardzo różnorodne grupy – także w ramach integracji zespołów. Mamy dwa pokoje: „Bar mleczny” i „Pokój dziadka”, różniące się poziomem trudności. Planujemy ich dalszą integrację z działalnością muzeum – również w ramach nowej wystawy stałej.
- Jak wygląda współpraca z muzeami na Górnym Śląsku? Czy ma ona charakter stały?
- To nie jest nic nowego. Już wcześniej współpracowaliśmy z instytucjami ze Śląska. Obecny dyrektor, dr Dawid Skrabania, mówi po polsku, co oczywiście ułatwia kontakty. Wiele naszych publikacji powstawało we współpracy z partnerami z Górnego Śląska i często są one dwujęzyczne. Kontynuujemy tę współpracę i ją pogłębiamy. Przykładem jest wystawa „Gorączka srebra”, przygotowana wspólnie ze Stowarzyszeniem Miłośników Ziemi Tarnogórskiej, a także obecna wystawa o śląskim teatrze, która powstała we współpracy z Teatrem Wyspiańskiego w Katowicach.
- Wystawa stała ma już 27 lat, można więc przypuszczać, że zostanie zmodernizowana. Czy są już jakieś koncepcje nowej ekspozycji?
- W 2026 roku chcemy skupić się na dopracowaniu koncepcji – zajmie się tym zespół historyków. W 2027 roku planujemy rozpocząć realizację. Nowa wystawa będzie odzwierciedlać zmiany w muzealnictwie – zamiast układu chronologicznego pojawią się przestrzenie tematyczne, a opowieść będzie budowana wokół pojedynczych obiektów. Obecnie mamy wiele eksponatów, co może być przytłaczające. W przyszłości chcemy opowiadać historie wokół wybranych przykładów. Planujemy też szerokie wykorzystanie mediów cyfrowych, np. interaktywnych map. Wystawa będzie więc inna – ale dostosowana do współczesnych standardów edukacji muzealnej.
- Muzeum istnieje już ponad 40 lat, a w tym czasie zmieniło się także społeczeństwo niemieckie. Jak zamierzają Państwo docierać do coraz bardziej zróżnicowanej publiczności?
- Mamy wiele tematów uniwersalnych – historia, wojny światowe, kultura, tradycje czy przemiany związane z rewolucją przemysłową. Dzięki nim możemy budować przekaz zrozumiały także dla osób, które nie mają żadnego związku z Górnym Śląskiem.
- Druga wojna światowa zakończyła się ponad 80 lat temu. Jaką rolę może odgrywać historia Górnego Śląska w przyszłości? Czy istnieje ryzyko, że wraz z odejściem pokolenia świadków zostanie zapomniana?
- Jestem przekonana, że pamięć o tragedii II wojny światowej powinna być podtrzymywana, aby wyciągać z niej wnioski. To jedno z głównych zadań naszego muzeum – choć nie chcemy ograniczać się tylko do tego tematu. Opowiadamy też o tzw. Tragedii Górnośląskiej, która jest w Niemczech mało znana. Prowadzimy wykłady na ten temat i omawiamy go podczas zwiedzania. Niestety jest to temat wciąż żywy – na świecie wciąż dochodzi do konfliktów.
- Jak widzi Pani przyszłość relacji Niemców z Górnym Śląskiem? Jaką rolę odgrywają w Państwa działalności kontakty międzyludzkie?
To właśnie kontakty międzyludzkie są najważniejsze. Po odejściu pokolenia świadków historii potrzebni są nowi „pośrednicy pamięci”. Ważne jest także wsparcie instytucji działających na podstawie paragrafu 96, ponieważ naszym zadaniem jest przekazywanie wiedzy – poprzez partnerstwa miast, wyjazdy czy współpracę międzynarodową. W naszym przypadku kluczową rolę odgrywa człowiek i relacje. Pokazujemy, że można mieć więcej niż jedną ojczyznę. Po ponad 40 latach jesteśmy miejscem, które dla wielu osób jest jak ojczyzna. Cieszymy się, że możemy nadal działać w Hösel i być przestrzenią spotkań – miejscem, gdzie można rozmawiać po śląsku, polsku, niemiecku czy czesku. Muzeum to bowiem coś więcej niż tylko instytucja edukacyjna – to prawdziwa przestrzeń spotkania.
- Bardzo dziękuję za rozmowę.
- Dziękuję serdecznie i do zobaczenia.